logo_solinea
Atopowe zapalenie skóry. 8 mitów, z którymi trzeba skończyć!

Atopowe zapalenie skóry. 8 mitów, z którymi trzeba skończyć!

Nieustanne swędzenie skóry, która do tego jest sucha i sztywniejąca, nieestetyczne wizualnie wypryski na twarzy plus szereg dodatkowych uciążliwości związanych z AZS sprawia, że de facto przestaje ona być czysto fizyczną przypadłością. Wycieńcza do tego stopnia, że chorzy przestają się wysypiać – wyobraź sobie, że swędzenie jest tak natarczywe, że nie możesz zasnąć. Kilka takich nocy sprawi, że stres będzie nie do wytrzymania, co prowadzić będzie do znacznego pogorszenia się ich stanu psychicznego.

Lekarze potrafią utrzymać atopowe zapalenie skóry w ryzach, ale nie znaleźli póki co sposobu na całkowite wyleczenie dotkniętych nią pacjentów. Jest to jednocześnie na tyle tajemnicza choroba, że z biegiem lat powstało wiele mitów z nią związanych. Niektóre windują ją do rangi super niebezpiecznej (mit zaraźliwości), inne z kolei przedstawiają ją w delikatniejszym świetle, co jest równie szkodliwe (np. mit wyrastania z AZS). Czas, dla dobra pacjentów, zweryfikować fakty i odsiać ziarna od plew.

Spis treści:

MIT 1. Atopowe zapalenie skóry jest zaraźliwe

Zaczęliśmy chyba od najważniejszego i kluczowej kwestii, jeżeli chodzi o społeczny odbiór osób chorujących na AZS. Kiedy chodzimy po mieście z wyraźnie spaskudzoną skórą, a do tego mamy np. wyraźne objawy choroby w postaci krost na ciele nie możemy się dziwić postronnym ludziom, że liczą się z tym, iż chorujemy na jakiegoś zaraźliwego „syfa” i lepiej może się nie zbliżać. Ale mamy tutaj dobre wieści – AZS nie jest w żadnym wypadku chorobą zaraźliwą. Z racji tego, iż winę za nią ponoszą (najprawdopodobniej) nasze geny, nie możemy nią zarazić kogokolwiek, czy to przez kontakt ze skórą, śliną czy drogą kropelkową. Dobrze, że wyjaśniliśmy sobie to na samym początku. Powtarzamy zatem: AZS nie możemy się zarazić. Na AZS choruje się samemu z siebie, jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało…

MIT 2. AZS jest chorobą, która szkodzi tylko i wyłącznie naszej skórze

Błąd. I to bardzo mocny, jeżeli wiemy, jak stresujące i nieprzyjemne w codziennym obcowaniu potrafi być atopowe zapalenie skóry. Otóż, choroba niesie ze sobą także potężny wór problemów, które, mówiąc potocznie, siadają na czachę – brak snu (ach to swędzenie) powoduje irytację, zmęczenie, a wszystko to jest podlane sporą dawką trzymającego w swoim żelaznym uścisku stresu. A że stres „pomaga” chorobie w atakowaniu naszego ciała wpadamy w swoistą zaklętą pętlę, gdzie jedno pomaga drugiemu zaistnieć. 

MIT 3. AZS to przecież inna nazwa egzemy i łuszczycy

Powolutku. Skoro mamy tu aż trzy różne nazwy chorób to najwyraźniej nie powstały one bez powodu, prawda? Co do egzemy – zgadza się, atopowe zapalenie skóry można nazwać egzemą, a nawet więcej, jest to dokładnie jedna z form tej choroby skóry. Po prostu, nie wszystko, co jest egzemą, jest AZS-em, ale każdy AZS jest egzemą. Łapiecie? Natomiast łuszczyca nie ma nic wspólnego z naszą „bohaterką” i jest po prostu inną jednostką chorobową, jakkolwiek często można ją pomylić z AZS-em (np. z racji występowania liszajów w obu tych przypadłościach).

MIT 4. AZS nie jest takie straszne, bo z tej choroby się wyrasta

A to dobre! Fajnie by było, miliony chorych na atopię (bo tak także określa się AZS) właśnie w tym momencie zbroją się w cierpliwość i czekają na wyzdrowienie z biegiem lat! Tyle, że prędzej doczekają się osiwienia i wylinienia, bo z tego choróbska się po prostu nie da „wyrosnąć”. To nie Przygody Pingwina Pik-Poka, czy Koziołka Matołka, którymi to bajkami fascynacja odchodzi nam jak dorośniemy (co do Koziołka byśmy polemizowali). AZS nie odpuszcza i trzyma nas w zasadzie całe życie. Po prostu niektórzy biorą mylnie dłuższe (czasami trwające lata) remisje jej objawów, jako objaw całkowitego wyzdrowienia. AZS jest jak Chuck Norris – nie śpi, tylko czuwa.

MIT 5. Niektóre restrykcyjne diety pomagają w leczeniu AZS

Tutaj sprawa jest taka: dzieci chorujące na AZS często mają skłonności do alergii pokarmowych. Mają je także osoby dorosłe, ale są na nie narażone w mniejszym stopniu. Problem w tym, że produkty alergenne mogą wywołać AZS, a raczej „dołożyć” się do mętnego i tajemniczego wywołania choroby lub jej epizodu. Najczęściej jesteśmy uczuleni na mleko krowie, jajka, ryby, orzechy, soję czy nawet zboża. Skoro więc pewne produkty mogą przyczynić się do wywołania AZS-u to logicznym będzie założenie, że ich eliminacja pomoże nam w walce z choróbskiem. Generalnie tak, ale w przypadku dzieci zaleca się robienie tego etapami, ponieważ mogą zostać z dnia na dzień pozbawione kluczowych składników odżywczych, tak przecież potrzebnym im w okresie nieustannego wzrostu. Dieta pomaga w leczeniu i zapobieganiu AZS, ale musimy robić to z głową.

MIT 6. Uporczywe swędzenie skóry chorych na AZS tak naprawdę siedzi w ich głowach

Nie ma nic gorszego dla chorego na atopię, który żali się na swędzenie skóry, a w zamian słyszy od mamusi dobrą radę – skoro swędzi to się nie drap i przestanie. Akurat! Prędzej ustąpi po uderzeniu kijem golfowym bo po utracie przytomności to już na pewno nic nie swędzi… Otóż sprawa z mechanizmem w postaci „drapię, bo swędzi” nie jest do końca poznana. Medycyna robi kolejne kroki na drodze do odkrycia tej tajemnicy związanej z AZS, ale głowa może być tutaj współwinowajcą. W każdym razie póki co chorzy mogą sobie pomagać kremami, wilgotnymi opatrunkami leczniczymi, czy tzw. emolientami – mówiąc generalnie preparatami natłuszczającymi skórę. Wytwarzają na niej warstwę, która ogranicza uciekanie wody z naskórka). Ostatnio pojawiły się na rynku specjalne probiotyki, które wspierają leczenie objawów AZS. Skoro pijani potrafią odpalać papierosa widmo, inwalidzi mają bóle fantomowe, to osoby chore na AZS też czasami mogą być zwodzone przez głowę, że swędzi, a tak naprawdę wcale nie.

MIT 7. AZS jest chorobą śmiertelną

Sama z siebie nie jest, ale jeżeli np. rozdrapie się swędzące rany, a następnie wskoczy do szambiarki to mamy duże szanse na złapanie sepsy, a to już, cytując „ekspertów-konstruktorów”, równia pochyła w dół…

MIT 8. Osoby chore na AZS powinny rzadziej się kąpać

Uhuhu, ktoś tu chce zrobić z atopików brudasów i niechlujów? Nic z tego. Z badań wynika, że o ile częste kąpiele mogą przesadnie wysuszać i tak już naruszoną skórę chorych, to w celu utrzymania właściwej higieny wystarczy jeden prysznic dziennie. Po prostu kluczową rolę w utrzymaniu właściwego stanu skóry pacjentów chorujących na atopię odgrywa nie woda, ale odpowiednie emolienty i nawilżacze. Osoby z AZS po prostu powinny częściej robić z nich użytek, nawet po każdej większej kąpieli. Także można się pluskać w zasadzie ile wlezie, ale kto ma czas na przemian „moczyć się” w wodzie i potem w kremie. Aha, uważajcie na parabeny obecne w kosmetykach. Jakkolwiek badania, co do ich szkodliwości są podważane, to warto zachować umiar w ich stosowaniu i przerzucić się na naturalne emolienty. 

Literatura:​
  1. https://www.cosmeticsandtoiletries.com/research/chemistry/Preserving-the-Facts-on-Parabens-An-Overview-of-These-Important-Tools-of-the-Trade-425784294.
  2. htmlhttps://www.termedia.pl/Original-paper-Atopic-dermatitis-is-a-serious-health-problem-in-Poland-Epidemiology-studies-based-on-the-ECAP-study,7,22341,0,1.
  3. htmlhttps://www.nature.com/articles/s41598-018-26440-2
  4. https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S009167491401118X
  5. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2957505/

PODOBNE WPISY

Solinea

Poznaj nasze produkty

0
0
Twój Koszyk